Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vivo cantando. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vivo cantando. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 maja 2011

1969: europejska czwórka


W roku 1969 Eurowizja gościła w Hiszpanii, a konkretniej w Madrycie. Nie pierwszy raz powiązana z nią została kwestia polityczna - do frankistowskiego państwa nie pojechała Austria, co oznaczało, że liczba państw zmniejszyła się do 16 (najmniej od pięciu lat).

Konkurs ten był także drugim nadawanym przez kolorową telewizję - choć nie bezpośrednio przez telewizję hiszpańską, a niemiecką ARD. Transmitowano ją nawet we wschodnich krajach Europy.

W marcowy wieczór konkurs Eurowizji rozpoczęła jugosłowiańska piosenka "Pozdrav svijetu" ("Życzenia dla świata"). Wykonywali ją wspólnie Ivan oraz grupa M's. Piosenka rozpoczyna się pozdrowieniem "dzień dobry" w kilku językach Europy jednak mimo to zajęła ostatecznie 13. miejsce.

Jako trzecia wystąpiła reprezentantka gospodarzy, Salome. Jej utwór "Vivo cantando" ("Żyję, śpiewając", a raczej sposób jego wykonania mógł grozić wykluczeniem. Może nas to zdziwić, ale w tamtym regulaminie tańczenie do piosenki nie było mile widziane...


Warto nadmienić występ Jeana Jacques'a, który zaśpiewał utwór "Maman, Maman" ("Mamo, mamo"), mając wtedy... 12 lat. Reprezentant Monaco ostatecznie zajął 6. miejsce - nie zrobił także nigdy większej kariery. Choć nadal pozostaje najmłodszym wykonawcą na Eurowizji.

Podobnie "nieregulaminowo" jak Hiszpanka wystąpiła jednak także reprezentantka Wielkiej Brytanii, Lulu. Wdzięczny tytuł "Boom Bang-a-Bang" to nic innego jak rytm, w którym bije serce artystki gdy jej ukochany jest w pobliżu. Został on później wykorzystany przez Latający Cyrk Monty Pythona oraz  przez BBC, gdy parę lat temu tworzony był film o historii Eurowizji. Być może była to rehabilitacja za zakazanie nadawania piosenki w czasie I wojny w Zatoce Perskiej (1991) - czyżby przez brzmienie tytułu?


Po Brytyjce przyszedł czas na Lenny Kuhr z Holandii i jej piosenkę "De Troubadour". Tekst mówi o średniowiecznym bardzie i o wpływie jego muzyki na publiczność. Do historii przeszła także sukienka Holenderki.


Z numerem 14. na scenie pojawiła się Frida Boccara z Francji. Utwór "Un jour, un enfant" ("Dzień, dziecko") opisuje cuda świata widziane oczami dziecka. Warto zauważyć, że rok później cover do tej piosenki nagrał zespół ABBA.


Po wszystkich szesnastu wykonaniach jak zwykle przystąpiono do głosowania. To nie zmieniło się w porównaniu z poprzednim rokiem - ponownie każdy kraj miał 10 jurorów przyznających po punkcie dla ulubionej piosenki. W głosowaniu dość szybko na prowadzenie wysunęła się Wielka Brytania (9 punktów po pierwszych 6 głosowaniach), dalej za nią były Francja, Hiszpania i Holandia - po 7 punktów. Po czterech następnych głosowaniach wydawało się, że o zwycięstwo walczyć będą Brytyjczycy (15 punktów) i Francuzi (14). Nieco w tyle zostały państwa: Monaco (11 punktów) czy Hiszpania (10 punktów). Bardzo wiele zmieniło się w dwóch następnych połączeniach, gdy aż 5 punktów przyznano Holandii, która dzięki temu wyszła na 3. miejsce.


Kolejne 3 głosowania jeszcze bardziej skomplikowały wyniki, poprzez m. in. przyznanie aż 7 punktów Hiszpanii, 6 Holandii a tylko 3 Francji i 2 Wielkiej Brytanii. I tak przed ostatnim głosowaniem Finlandii prowadziły ex equo Francja, Hiszpania i Holandia mając po 18 punktów, a tuż za nimi znajdowała się Wielka Brytania z 17 oczkami na koncie. Finowie nie przyznali punktów ani Hiszpanii, ani Holandii, Brytyjczykom dając 1 punkt. Gdy swe ostatnie 2 punkty dali Szwajcarom, a nie mającym szanse na zwycięstwo Francuzom, stało się jasne, że doszło do niesamowitej sytuacji, kiedy to na pierwszym miejscu znalazły się 4 państwa!

Nie było ustalonego w tamtym czasie procesu wyłaniania zwycięzcy w przypadku równej ilości punktów. Gdyby brano pod uwagę reguły wprowadzone nieco później (liczba państw, które oddały głosy na daną piosenkę, a w dalszej kolejności liczba najwyższych not od poszczególnych państw), zwyciężyłaby Francja. Jednak w tamtej rzeczywistości zwycięzcami były wszystkie cztery reprezentacje (Francja, Hiszpania, Holandia oraz Wielka Brytania) - Udało się także rozdysponować nagrody - zamiast dla zwycięzcy i 3 najlepszych kompozytorów, wszystkie cztery medale przyznano zwyciężczyniom. 

sobota, 31 lipca 2010

Hiszpania: vivo cantando

Co Wy na to, żeby w te deszczowe i chłodne dni udać się do słonecznej Hiszpanii? Też jestem za...





Kraj ten zadebiutował w 1961 roku. Zaszczyt reprezentowania swojego kraju otrzymała Conchita Bautista. Jej "Estando contigo" ("Będąc z tobą") było - co zrozumiałe - pierwszym hiszpańskojęzycznym utworem na Eurowizji. Hiszpania zdobyła w tamtym konkursie 8 punktów i zajęła 9. miejsce w gronie szesnastu startujących.


Kolejne edycje były dla Hiszpanów nieudane. Dwukrotnie - w 1962 i 1965 roku - zajęli oni ostatnie miejsca w konkursie, nie zdobywając żadnego punktu. Powoli nadchodziła jednak najlepsza dekada dla tego kraju... W 1968 - w 13. konkursie Eurowizji - swój kraj reprezentowała Massiel ("zastąpiła" na scenie Joana Manuela Serrata - o tym "kto maczał w tym palce" napiszę przy innej okazji). Tak czy inaczej za piosenkę "La, la, la" zdobyła 29 punktów i o jeden wygrała z... Cliffem Richardem (Wielka Brytania). Warto nadmienić, że był to pierwszy konkurs, który można było oglądać w kolorze.


Rok później (1969) w Madrycie miał miejsce wyjątkowy konkurs. 18 punktów zgromadziły jednakowo: Francja, Wielka Brytania, Holandia oraz Hiszpania. Tę ostatnią reprezentowała Salome z utworem "Vivo cantando" ("Żyję śpiewając"). Nie było dogrywki, więc wszystkie cztery kraje "wygrały". Hiszpania jako pierwszy kraj po raz drugi z rzędu. Konkurs przeniósł się do Holandii, o czym zdecydowano... w drodze losowania. A swoją drogą - czy strój artystki przypomina Wam to samo co mnie? :-)


W 1970 Hiszpanię reprezentowała wschodząca gwiazda piosenki. 4. miejsce za "Gwendolyne" dało mu przepustkę do wielkiej kariery. Zresztą, nazwisko mówi samo za siebie - Julio Iglesias.




Na następnej Eurowizji (1971) Hiszpanie znów odnieśli sukces. Karina i jej "En un mundo nuevo" ("W nowym świecie") zyskało uznanie jurorów i ze 118 punktami na koncie zajęło drugie miejsce. 


Prawdziwym hitem stała się piosenka reprezentująca Hiszpanię w 1973 roku. Jedynie 4 punkty zdecydowały o tym, że "Eres tu" ("Jesteś ty") zajęło 2. miejsce - zaraz za Anne-Marie David i jej "Tu te reconnaitras", o której wspominałem parę notek wstecz. Piosenka zespołu Mocedades przez niektórych uznana została za plagiat, jednak nie została zdyskwalifikowana, zaś po Eurowizji grano ją w wielu stacjach radiowych - także w USA.


Na kolejne dobre miejsce Hiszpania musiała czekać aż do 1979 roku. Reprezentowała ją wtedy pochodząca z Peru Betty Missiego, która z utworem "Su cancion" ("Twoja piosenka") śpiewała jako ostatnia w konkursie. Ostatecznie zajęła 2. miejsce.


I znów przyszły suche lata dla hiszpańskiego kraju. W 1983 roku zajął on ostatnie miejsce - nie zdobywając ani jednego punktu. Jednakże rok później (1984) sytuacja się odwróciła. Zespół Bravo wystąpił z piosenką "Lady, lady", zdobył 106 punktów i uplasował się na 3. pozycji. Mimo to utwór również zdobył popularność w Europie.


Od tego czasu Hiszpanii wiodło się coraz gorzej. Z trudem kwalifikowała się do pierwszej dziesiątki - jedynie w latach 1989-91 znajdując w niej miejsca. Przełom nastąpił w 1995 roku. Wtedy to swój kraj reprezentowała Anabel Conde z utworem "Vuelve conmigo" ("Wróć do mnie"). Zdobyła dość sporą ilość punktów - 119, dzięki czemu zajęła drugie miejsce. Niestety po swoim sukcesie, Conde zrezygnowała na długi czas ze śpiewania, do czego powróciła po 10 latach. Ciekawostką jest fakt, że w 2006 roku ubiegała się o reprezentowanie... Polski na konkursie Eurowizji. Odpadła jednak na wczesnym etapie preselekcji.


To był ostatni tak dobry występ Hiszpanii na Eurowizji. Po drodze pojawiły się 6. miejsca w 1997 i 2001 roku, jak i ostatnie (4. w historii) w 1999. Gdy pod koniec lat 90. wprowadzono różnorakie formy "kwalifikacji" do finału, Hiszpania znalazła się w gronie tzw. wielkiej czwórki, która ma finał zapewniony bez większego starania się o niego. Bynajmniej nie stało się tak dzięki hiszpańskim sukcesom muzycznym - jak się można domyślić, chodzi o "wsparcie finansowe" EBU, czyli organizacji zajmującej się Eurowizją.

W żaden jednak sposób nie przełożyło się to na jakość ich piosenek, które od 2004 roku nie znajdują się nawet w pierwszej dziesiątce... Cóż, pieniądze jak widać nie śpiewają. A jak było w 2010 roku? Hiszpania wystartowała z ciekawą moim zdaniem propozycją - "Algo pequenito" ("Coś malutkiego") wykonywaną przez Daniela Digesa. Co ciekawe - artysta w trakcie finału wystąpił dwukrotnie. Najpierw - zgodnie z ustaleniami - jako drugi w kolejności. Jednakże w trakcie jego występu na scenę wskoczył "kibic" i podjęto decyzję o ponownym występie Hiszpana. Nie wpłynęło to jednak na wysoką pozycję w konkursie - Diges zajął dopiero 15. miejsce.


Hiszpania na Eurowizji wystąpiła już 50 razy. W tym czasie dwa razy wygrała, a 7-krotnie znalazła się na podium. Zdecydowanie najwięcej punktów przyznawała Niemcom, zaś sama najhojniej obdarowywana była przez Grecję. Niewątpliwie jest to kolejna "ikona" Eurowizji, choć w ostatnich latach coraz częściej krytykuje się ten kraj za słaby poziom - podobnie zresztą jak całej "wielkiej czwórki". Jedno, za co koniecznie trzeba pochwalić Hiszpanię, to śpiewanie tylko w swoim ojczystym języku - przez wszystkie lata uczestnictwa w Eurowizji.

Czyżby i za naszymi oknami zrobiło się słoneczniej?