Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC 2003. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC 2003. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 września 2010

Belgia: j'aime la vie


Belgia to kraj, który w Eurowizji występował od samego początku, biorąc udział w niemalże wszystkich edycjach Konkursu. W roku 1956 każdy kraj wystawiał dwie piosenki do konkursu. Reprezentantami Belgii zostali wtedy Fud Leclerc (pierwszy wykonawca piosenki belgijskiej na Eurowizji) z utworem "Messieurs les noyes de la Seine" ("Utopieni panowie z Sekwany") oraz Mony Marc, występująca z "Le plus beau jour de ma vie" ("Najpiękniejszy dzień w moim życiu"). Jakie były ich rezultaty nie wiadomo, gdyż podano jedynie nazwę zwycięskiej piosenki.


Fud Leclerc wystąpił jeszcze na Eurowizji 3-krotnie (1958, 1960 i 1962). Prócz rekordu występów na Eurowizji także w inny, mniej chlubny sposób, zapisał się w historii Konkursu - w 1962 znalazł się w gronie pierwszych eurowizyjnych artystów, którzy za swe piosenki otrzymali 0 punktów...

Pierwsza połowa lat 60. była dla Belgii wysoce nieudana - 3-krotnie ostatnie miejsce. Dużo lepszy rezultat miał miejsce w 1966 roku, kiedy to reprezentantką Belgii była Tonia. Jej "Un peu de poivre, un peu de sel" ("Szczypta pieprzu, szczypta soli") zajęło 4. miejsce, choć od podium dzielił artystkę zaledwie jeden punkt.


Przez ponad 10 następnych lat, Belgia znów plasowała się na dalszych pozycjach - najwyższym miejscem było siódme (1967, 1968, 1969, 1977). W roku 1978 odniosła jednak prawdziwy sukces, zajmując 2. miejsce. Stało się tak dzięki Jeanowi Vallee, który występował z utworem "L'amour ca fait chanter la vie" ("Miłość, co sprawia że życie śpiewa").


Rok później przyszło kolejne ostatnie miejsce dla Belgii, jednak już w 1982 roku trafił się kolejny dobry wynik. Reprezentantką swojego kraju była wtedy Stella, która z utworem "Si tu aimes ma musique" ("Jeśli lubisz moją muzykę") zajęła czwarte miejsce - i podobnie jak to miało miejsce w 1966 roku, znów do większego szczęścia zabrakło 1 punktu.


Kolejne lata nie przyniosły większych sukcesów - w roku 1985 znów trafiło się ostatnie miejsce w Konkursie. Jednakże już rok później (1986) Belgię reprezentowała jedna z najsłynniejszych eurowizyjnych artystek - Sandra Kim. Jej utwór "J'aime la vie" ("Kocham życie") okazał się najlepszy, zdobywając 176 punktów (co jest jednym z lepszych wyników w historii, zważywszy na to, że wystąpiło wtedy 20 państw). Największe kontrowersje wzbudził wiek Sandry - ona sama przed konkursem deklarowała, że ma lat 15. Po nim przyznała, że tak naprawdę jest... 13-latką. To czyni ją najmłodszą zwyciężczynią w historii Eurowizji - i tak już chyba zostanie, jako że obecnym limitem regulaminowym jest 16 lat.


Przez wiele następnych edycji Konkursu Belgii znów nie udało się odnieść żadnych większych sukcesów. W latach 1994, 1997 i 2001 nie występowała w konkursie ze względu na słabe miejsce rok wcześniej. Od sukcesu Sandry Kim do roku 2003 (!) najwyższym miejscem było szóste w 1998. W międzyczasie również dwukrotnie zajęła ostatnie miejsce. Tym większym sukcesem okazał się właśnie wspomniany konkurs z 2003 roku. Belgię reprezentował wtedy zespół Urban Trad, który wystąpił z piosenką "Sanomi", zawierającą tekst w... wymyślonym języku. Do samego końca toczyła się walka o zwycięstwo (w grę wchodziła jeszcze Rosja i Turcja), ostatecznie jednak Belgia zajęła miejsce drugie ze 165 punktami. Zważywszy na to, że różnica między pierwszym a trzecim miejscem wyniosła trzy punkty (167 i 164), to drugie zwycięstwo dla Belgów było wtedy na wyciągnięcie ręki...


Wprowadzone od 2004 roku półfinały Eurowizji okazały się dla Belgii niemalże zabójcze. Przez wiele lat nie udało jej się awansować do finału, plasując się najczęściej na końcowych pozycjach. Nie pomogła nawet słynna Kate Ryan, która w 2006 roku ku zaskoczeniu wielu fanów Eurowizji odpadła już w półfinale z utworem "Je t'adore" ("Uwielbiam cię"), choć ten już w tamtym czasie znajdował się na szczytach europejskich list przebojów i wydawało się, że jest pewniakiem do zwycięstwa.


Nadszedł rok 2010. Reprezentantem Belgii był Tom Dice, który wystąpił z utworem "Me and my guitar". Jedni uważali go za faworyta, inni niejednokrotnie nie widzieli go nawet w pierwszej dziesiątce. Tak czy inaczej Dice zdecydowanie wygrał pierwszy półfinał, by w finale zająć ostatecznie 6. miejsce. Oprócz paru innych wykonawców z tego roku, Belg jest doskonałym przykładem na to, jak ważne było przywrócenie głosów jury do konkursu (co miało miejsce rok wcześniej). Gdyby głosowała sama publiczność, znalazłby się dopiero na... czternastym miejscu. Co ciekawsze - gdyby liczyły się wyłącznie głosy jurorów, zająłby miejsce drugie (!) o dwa punkty przegrywając ze zwycięską Leną z Niemiec...


W swej bardzo długiej historii na Eurowizji Belgia nie może pochwalić się zbyt wieloma sukcesami. W 52 występach wygrała tylko raz, 3-krotnie znajdując się na podium. Aż 8 razy zajmowała ostatnie miejsce, choć i tak nie czyni ją w tym względzie "najlepszym" krajem. Jeśli chodzi o przyznawane i otrzymywane punkty to największe "wymiany" prowadziła z Holandią, Wielką Brytanią, Niemcami oraz Hiszpanią. Nie można powiedzieć, że Belgia jest eurowizyjną potęgą - choć należy mieć nadzieję, że w przyszłych latach będzie miała więcej szczęścia, a tego nie raz jej po prostu brakowało...

sobota, 10 lipca 2010

Turcja: dum tek tek


Było już co nieco o jednym kraju ważnym dla Eurowizji, teraz czas na kolejny. Turcja, bo o niej mowa, to państwo, które w opinii wielu nie powinno startować w tym konkursie, bo nie jest krajem stricte europejskim. Dla mnie, ani dla innych eurowizyjnych fanów, nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Tureckie piosenki w ostatnich latach stały się ważną częścią festiwalu i w tym kontekście należy rozpatrywać powinność ich uczestnictwa w konkursie.

Turcja po raz pierwszy w Eurowizji zagościła w roku 1975. Pierwszą reprezentantką swojego kraju została Semiha Yanki, która wystąpiła z utworem "Seninle bir dakika" ("Jedna minuta z tobą"). Nie zdobyła jednak uznania jurorów i z 3 punktami zakończyła konkurs na ostatniej, 19. pozycji. Niemniej piosenka stała się hitem w Turcji, zaś niepowodzenie tłumaczono debiutem oraz 40-stopniową gorączką artystki w trakcie występu.


Na 3 lata odpuszczono sobie eurowizyjne zmagania i wrócono w 1978. Rok później jednakże znowu Turcja nie wzięła udziału w konkursie, gdyż wyselekcjonowana piosenka została uznana za zbyt słabą, by stawać w szranki z pozostałymi. Od 1980 jednak tureckie piosenki stale uczestniczyły w Eurowizji, jednak bez sukcesu. Prócz 9. miejsca w 1986 pierwszym poważnym sukcesem był rok 1997. Wtedy to Turcję reprezentowała Sebnem Paker. Był to jej drugi udział z rzędu, jednakże tym razem wspomógł ją zespół muzyki etnicznej. Grupa dzięki piosence "Dinle" ("Posłuchaj") zajęła 3. miejsce, co oczywiście zostało uznane za ogromny sukces.




W kolejnych latach Turcji znów nie udawało się przebić nawet do pierwszej dziesiątki. Przełomem był rok 2003, kiedy to w Rydze pojawiła się Sertab Erener. Piosenka turecka została po raz pierwszy zaśpiewana w języku angielskim (pod koniec lat 90. wprowadzono możliwość śpiewania w dowolnym języku), co w połączeniu z głosowaniem telewidzów (również od końca lat 90.), w znaczący sposób przyczyniającym się do "huczniejszej oprawy", spowodowało drugi sukces Turcji w jej prawie 30-letniej historii na Eurowizji. "Every way that I can", po pasjonującym głosowaniu, w którym do samego końca nie wiadomo było kto zwycięży, wygrała Eurowizję i przeniosła ją do Stambułu.


Rok 2004 również okazał się dość szczęśliwy dla Turcji. Gospodarzy reprezentował zespół Athena, który piosenką "For real" wskoczył na 4. miejsce. Grupa punkowa nie była faworytem, a mimo to pokazała, że i taka muzyka może zdobyć uznanie eurowizyjnej publiczności. Uważnym widzom polecam moment, w którym główny wykonawca igra sobie z zasadą Eurowizji, by nie przemycać politycznych treści.


Dwie następne edycje nie przyniosły Turcji sukcesów. Jednakże w 2007 kraj ten po raz kolejny znalazł się wysoko. Popularny w kraju Kenan Dogulu piosenką "Shake it up sekerim" wyśpiewał sobie miejsce już za podium. Od tego czasu bardzo dobrze widać, że Turcja ogromną ilość punktów zdobywa z tych samych zakątków Europy - nie tylko kraje kaukaskie czy Bałkany, ale także Niemcy, Francja czy kraje Beneluksu - co pozwala jej niemal automatycznie znajdować się w pierwszej dziesiątce.


W roku 2008 na Eurowizji wystąpił zespół Mor ve Otesi z utworem "Deli" ("Szalony"). Moim zdaniem 7. miejsce to zdecydowanie za mało, ale widać kilka milionów głosujących uznało inaczej. Tak czy inaczej to był ostatni póki co występ tego kraju po... turecku. W następnych edycjach znów powrócono do języka angielskiego.


Najpierw rok 2009. Urodzona w Belgii Turczynka Hadise z piosenką "Dum tek tek" (tytuł oznacza odgłos bicia serca w rytm muzyki) osiągnęła kolejne czwarte miejsce dla swojego kraju. Największe problemy z promocją teledysku do swojej piosenki, artystka miała... w Turcji. Uznano go za zbyt erotyczny i odmówiono puszczania w telewizji. Wolę nie ryzykować posądzenia o zgorszenie, toteż dla odważnych wstawiam link do teledysku. A tutaj zostawię jedynie występ na eurowizyjnej scenie.



No i nadszedł czas na ostatni turecki występ. Zespół maNga rok temu zdobył nagrodę MTV jako najlepszy europejski zespół. Po ukazaniu się piosenki "We could be the same" opinie były różne - jedni dawali zespołowi miejsce w pierwszej dziesiątce, inni poza nią - jednakże chyba nikt nie spodziewał się, że Turcja osiągnie najlepszy od 2003 wynik, czyli drugie miejsce. Utwór ten jednak pokazał, że i rock - nawet jeśli alternatywny - jest w stanie zająć bardzo wysokie miejsce na Eurowizji. Zapewne zespół pokazał ogromny przerost "formy", jednakże "treść" była naprawdę dobra.


Turcja w konkursie wystąpiła 32 razy, 3-krotnie stając na podium i raz konkurs wygrywając. Najwięcej punktów w tym czasie zdążyła dać Wielkiej Brytanii, Irlandii i Hiszpanii, równie dużo otrzymując od Niemiec, Francji czy Holandii. Jaki wynik osiągnie przyszłoroczny reprezentant Turcji? Nie wiadomo, choć można przypuszczać, że w co najmniej okolicach pierwszej piątki się znajdzie. Kraj ten "ewoluował" razem z Eurowizją, osiągając największe sukcesy wtedy, gdy i format Eurowizji się zmienił, a sam festiwal rozszerzył się na Wschód. To oczywiście nie jest ich wina, jednakże to właśnie fenomen Turcji stał się przyczyną rozważań w jaki sposób sprawić, by Eurowizja przestała być konkursem geopolitycznych sympatii. Tak czy inaczej to kraj, bez którego eurowizyjny konkurs straciłby na różnorodności.