Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC 1997. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC 1997. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 sierpnia 2010

Katrina and the Waves - Love Shine a Light

Jednym z bardziej znanych zwycięzców Eurowizji w latach 90. jest bez wątpienia grupa Katrina and the Waves. W przeciwieństwie do wielu artystów występujących na tym konkursie, dla nich Eurowizja była niejako "ukoronowaniem" kariery.

Zespół powstał na samym początku lat 80. z połączenia dwóch innych. W latach 1975-77 w Cambridge tu i ówdzie grywał zespół the Waves, złożony z gitarzysty Kimberley Rew'a i perkusisty Alexa Coopera. Nie wydali oni jednak żadnej płyty, rozpadając się po odejściu Rew'a do the Soft Boys. W mniej więcej tym samym czasie występował inny team - Mama's Cookin', złożony z Amerykanki Katriny Leskanich i jej chłopaka, Vince'a de la Cruza. Do zespołu grającego od 1978 roku, dwa lata później dołączył nie kto inny jak Alex Cooper, a później także basista Bob Jakins. Mama's Cookin' specjalizowało się głównie w coverach innych sławniejszych brytyjskich grup.

Gdy w 1981 rozpadł się zespół the Soft Boys, Cooper zaproponował Rew'owi wstąpienie do Mama's Cookin', które już w nowym 5-osobowym składzie przyjęło nazwę the Waves. Rok 1982 był dla grupy przełomowy - wydali pierwszego singla "Nightmare", z zespołu odszedł Jakins, a ekipa zmieniła nazwę na Katrina and the Waves.

Rok później zespół wydaje pierwszy album - "Walking on sunshine". Co ciekawe ma to miejsce jedynie w Kanadzie, gdzie zresztą odbywała się trasa koncertowa grupy. Po powrocie do Europy na nowo nagrywa utwory z płyty, którą tytułuje "Katrina and the Waves". Z niej pochodzi jeden z największych hitów zespołu - "Walking on sunshine", który znalazł się w pierwszej dziesiątce na brytyjskich i amerykańskich listach przebojów i dzięki któremu w dużej mierze grupa otrzymała nominację do nagrody Grammy za najlepszy debiut.


W 1986 wydana została kolejna płyta - "The Waves". Z niej pochodzi piosenka "Is that it?", która była jednym z ostatnich jaśniejszych punktów w karierze zespołu w latach 80. Pod koniec dekady zespół stracił producenta i wydawcę płyt - Capitol Records. Na początku lat 90. zespół nagrywał nadal, jednak było o nich coraz ciszej...


Moment zwrotny nastąpił dopiero w 1997 roku. Zespół postanowił startować w konkursie Eurowizji z utworem "Love shine a light". Wygrał brytyjskie preselekcje i pojechał do Dublina. Tam zespół występował jako przedostatni - 24.


Jeszcze do połowy głosowania na zwycięstwo szansę miała Irlandia i Wielka Brytania. Jednakże ta druga zaczęła z każdym głosowaniem uciekać coraz bardziej, aż ostatecznie zgromadziła na swym koncie 227 punktów - o 70 więcej od drugiej Irlandii i ponad 100 więcej od trzeciej Turcji. Jest to ilość niesamowita - 79% możliwych punktów od 24 krajów, dla porównania: Alexander Rybak w 2009 również zdobył 79% będących do zdobycia punktów, a tegoroczna zwyciężczyni, Lena, zgromadziła ich "zaledwie" 54%. Wielka Brytania mogła się cieszyć z pierwszego od 1981 triumfu na Eurowizji. Katrina skomentowała swój sukces jako "jeden z dwóch bardzo ważnych landslide'ów w tym tygodniu - zaraz po zwycięstwie Tony'ego Blaira w wyborach". Gwoli wyjaśnienia: landslide tłumaczy się jako "osuwisko", a także jako "przytłaczającą większość" w głosowaniach - czy to politycznych, czy Eurowizyjnych. I niewątpliwie Katrina miała rację.

Grupa na nowo wzbudziła zainteresowanie w Wielkiej Brytanii, jednak nie była w stanie wydać piosenki, która mogłaby dorównać eurowizyjnemu hitowi. W 1998 Katrina opuściła zespół. Po 6 latach zdecydowała się założył nowy - Katrina and New Waves. Wystąpiła nawet w 2005 w szwedzkich preselekcjach do Eurowizji, lecz nie udało jej się dostać nawet do finału. Po obiekcjach dawnej ekipy o nazwę nowego zespołu, artystka zmieniła ją na Katrina and the Nameless. O starej nazwie jednak nie zapomniano, lecz użyto jej w niezbyt miłym kontekście - nagłówki gazet w czasie huraganu Katrina w rejonie Stanów Zjednoczonych pisały: "Katrina and the Waves" (waves - ang. fale).

W tym czasie wydany został album "They don't know", promowany utworem o tym samym tytule, od czasu którego artystka występuje jedynie koncertowo, na nowo aranżując stare wersje utworów. Podobno we wrześniu ma się pojawić "reedycja" płyty z piosenkami "bonusowymi". Pozostaje czekać.


sobota, 10 lipca 2010

Turcja: dum tek tek


Było już co nieco o jednym kraju ważnym dla Eurowizji, teraz czas na kolejny. Turcja, bo o niej mowa, to państwo, które w opinii wielu nie powinno startować w tym konkursie, bo nie jest krajem stricte europejskim. Dla mnie, ani dla innych eurowizyjnych fanów, nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Tureckie piosenki w ostatnich latach stały się ważną częścią festiwalu i w tym kontekście należy rozpatrywać powinność ich uczestnictwa w konkursie.

Turcja po raz pierwszy w Eurowizji zagościła w roku 1975. Pierwszą reprezentantką swojego kraju została Semiha Yanki, która wystąpiła z utworem "Seninle bir dakika" ("Jedna minuta z tobą"). Nie zdobyła jednak uznania jurorów i z 3 punktami zakończyła konkurs na ostatniej, 19. pozycji. Niemniej piosenka stała się hitem w Turcji, zaś niepowodzenie tłumaczono debiutem oraz 40-stopniową gorączką artystki w trakcie występu.


Na 3 lata odpuszczono sobie eurowizyjne zmagania i wrócono w 1978. Rok później jednakże znowu Turcja nie wzięła udziału w konkursie, gdyż wyselekcjonowana piosenka została uznana za zbyt słabą, by stawać w szranki z pozostałymi. Od 1980 jednak tureckie piosenki stale uczestniczyły w Eurowizji, jednak bez sukcesu. Prócz 9. miejsca w 1986 pierwszym poważnym sukcesem był rok 1997. Wtedy to Turcję reprezentowała Sebnem Paker. Był to jej drugi udział z rzędu, jednakże tym razem wspomógł ją zespół muzyki etnicznej. Grupa dzięki piosence "Dinle" ("Posłuchaj") zajęła 3. miejsce, co oczywiście zostało uznane za ogromny sukces.




W kolejnych latach Turcji znów nie udawało się przebić nawet do pierwszej dziesiątki. Przełomem był rok 2003, kiedy to w Rydze pojawiła się Sertab Erener. Piosenka turecka została po raz pierwszy zaśpiewana w języku angielskim (pod koniec lat 90. wprowadzono możliwość śpiewania w dowolnym języku), co w połączeniu z głosowaniem telewidzów (również od końca lat 90.), w znaczący sposób przyczyniającym się do "huczniejszej oprawy", spowodowało drugi sukces Turcji w jej prawie 30-letniej historii na Eurowizji. "Every way that I can", po pasjonującym głosowaniu, w którym do samego końca nie wiadomo było kto zwycięży, wygrała Eurowizję i przeniosła ją do Stambułu.


Rok 2004 również okazał się dość szczęśliwy dla Turcji. Gospodarzy reprezentował zespół Athena, który piosenką "For real" wskoczył na 4. miejsce. Grupa punkowa nie była faworytem, a mimo to pokazała, że i taka muzyka może zdobyć uznanie eurowizyjnej publiczności. Uważnym widzom polecam moment, w którym główny wykonawca igra sobie z zasadą Eurowizji, by nie przemycać politycznych treści.


Dwie następne edycje nie przyniosły Turcji sukcesów. Jednakże w 2007 kraj ten po raz kolejny znalazł się wysoko. Popularny w kraju Kenan Dogulu piosenką "Shake it up sekerim" wyśpiewał sobie miejsce już za podium. Od tego czasu bardzo dobrze widać, że Turcja ogromną ilość punktów zdobywa z tych samych zakątków Europy - nie tylko kraje kaukaskie czy Bałkany, ale także Niemcy, Francja czy kraje Beneluksu - co pozwala jej niemal automatycznie znajdować się w pierwszej dziesiątce.


W roku 2008 na Eurowizji wystąpił zespół Mor ve Otesi z utworem "Deli" ("Szalony"). Moim zdaniem 7. miejsce to zdecydowanie za mało, ale widać kilka milionów głosujących uznało inaczej. Tak czy inaczej to był ostatni póki co występ tego kraju po... turecku. W następnych edycjach znów powrócono do języka angielskiego.


Najpierw rok 2009. Urodzona w Belgii Turczynka Hadise z piosenką "Dum tek tek" (tytuł oznacza odgłos bicia serca w rytm muzyki) osiągnęła kolejne czwarte miejsce dla swojego kraju. Największe problemy z promocją teledysku do swojej piosenki, artystka miała... w Turcji. Uznano go za zbyt erotyczny i odmówiono puszczania w telewizji. Wolę nie ryzykować posądzenia o zgorszenie, toteż dla odważnych wstawiam link do teledysku. A tutaj zostawię jedynie występ na eurowizyjnej scenie.



No i nadszedł czas na ostatni turecki występ. Zespół maNga rok temu zdobył nagrodę MTV jako najlepszy europejski zespół. Po ukazaniu się piosenki "We could be the same" opinie były różne - jedni dawali zespołowi miejsce w pierwszej dziesiątce, inni poza nią - jednakże chyba nikt nie spodziewał się, że Turcja osiągnie najlepszy od 2003 wynik, czyli drugie miejsce. Utwór ten jednak pokazał, że i rock - nawet jeśli alternatywny - jest w stanie zająć bardzo wysokie miejsce na Eurowizji. Zapewne zespół pokazał ogromny przerost "formy", jednakże "treść" była naprawdę dobra.


Turcja w konkursie wystąpiła 32 razy, 3-krotnie stając na podium i raz konkurs wygrywając. Najwięcej punktów w tym czasie zdążyła dać Wielkiej Brytanii, Irlandii i Hiszpanii, równie dużo otrzymując od Niemiec, Francji czy Holandii. Jaki wynik osiągnie przyszłoroczny reprezentant Turcji? Nie wiadomo, choć można przypuszczać, że w co najmniej okolicach pierwszej piątki się znajdzie. Kraj ten "ewoluował" razem z Eurowizją, osiągając największe sukcesy wtedy, gdy i format Eurowizji się zmienił, a sam festiwal rozszerzył się na Wschód. To oczywiście nie jest ich wina, jednakże to właśnie fenomen Turcji stał się przyczyną rozważań w jaki sposób sprawić, by Eurowizja przestała być konkursem geopolitycznych sympatii. Tak czy inaczej to kraj, bez którego eurowizyjny konkurs straciłby na różnorodności.