Telewizja Polska wstąpiła do EBU dopiero w 1993 roku, jednakże do tego momentu zdążyła transmitować wiele eurowizyjnych koncertów. Gdyby skorzystała z propozycji organizatorów konkursu, wystartowałaby już w roku przystąpienia do EBU w koncercie kwalifikacyjnym - jednak wolała poczekać jeszcze rok na start, tym razem bez kwalifikacji.
Swoją drogą, rok 1993 to rok, w którym w Festiwalu Piosenki Krajów Nadbałtyckich w Karlshamn wystąpiła Edyta Górniak. Zajęła ona 3. miejsce - co było pierwszym podium od roku 1987 i pierwszego miejsca Małgorzaty Ostrowskiej.
16 kwietnia 1994 roku Telewizja Polska ogłosiła: bierzemy udział w Eurowizji! Pierwszą reprezentantką miała zostać wyżej wspomniana Edyta Górniak - dotychczas znana jedynie miłośnikom musicalu "Metro". W telewizji przedstawiono fragment teledysku oraz rozmowę z piosenkarką. Od czasu do czasu zaczęto także prezentować niektóre propozycje z innych krajów - późnym wieczorem, żeby nie powiedzieć wprost: nocą, ale zawsze... W Polsce zaczęto nie tylko zaczęto poznawać Eurowizję - Polacy powoli przyzwyczajali się do myśli, że w niej naprawdę uczestniczą. Zainteresowanie wykazywała także prasa - Gazeta Wyborcza wydała specjalny dodatek dotyczący Konkursu, który zawierał nawet wyciąg z regulaminu.
Edyta Górniak jechała na Eurowizję z piosenką "To nie ja", uznawaną za jedną z najlepszych propozycji. I tego właśnie obawiała się Telewizja Polska. Pochodzący z Europy Środkowo-Wschodniej nadawca, pod każdym możliwym względem "biedny", bał się wziąć na siebie taką odpowiedzialność, jaką była organizacja konkursu Eurowizji w 1995. Mówi się o tym, że artystka usłyszała przed wylotem do Dublina: "Tylko nie wygrajcie, zajmijcie najwyżej drugie miejsce". To się nazywa poczucie własnej wartości! Nawiasem mówiąc nie było bezpośrednich lotów z Warszawy do Dublina, więc polska ekipa przesiadała się w Londynie...
Konkurs zaplanowany był na 30 kwietnia. Przed nim naturalnie odbywały się próby, w oparciu o które jury także podejmowało swoje decyzje odnośnie do przyznawania punktów. Przyrównywana do Mariah Carey polska artystka była o krok od... dyskwalifikacji po jednej z prezentacji. W dniu finału, podczas próby generalnej, Górniak zaśpiewała część piosenki w języku angielskim. Wtedy jeszcze wszyscy musieli śpiewać w swoim języku ojczystym (na czego powrót usilnie swoją drogą czekam...). Kilka państw złożyło protest, do dyskwalifikacji nie doszło, ale niektóre państwa (Szwecja, Grecja i Hiszpania) swoich punktów Polsce nie przyznały. Sama artystka tłumaczyła to zajście dbałością o struny głosowe, które podobno w wersji angielskiej nie trzeba było aż tak nadwyrężać.
Jakby tego było mało - Edyta Górniak musiała zmienić swoją planowaną fryzurę na kilka godzin przed występem. Okazało się bowiem, że reprezentująca Rosję Youddiph (występująca tuż przed Polką w finale) w czasie jednej z prób "zainspirowała się" uczesaniem naszej reprezentantki...
W końcu konkurs się rozpoczął. Edyta Górniak występowała z numerem 24, jako przedostatnia. Weszła na scenę i zaśpiewała...
Po zaprezentowaniu wszystkich utworów przystąpiono do głosowania. Jako pierwsza zagłosowała Szwecja, od której Polska nie otrzymała punktów. Jednak już w drugim głosowaniu - Finlandii - dostaliśmy 8 punktów. Początkowo prowadziły Węgry, jednak już od 7. głosowania na czoło wysunęła się Irlandia. Edyta Górniak pierwszą "dwunastkę" otrzymała od jury z Wielkiej Brytanii. Po głosowaniach Szwajcarii i Estonii (kolejno 10 i 12 punktów) Polska znalazła się na drugim miejscu w klasyfikacji.
Gdy zagłosowała Hiszpania wszystko stało się jasne - zwycięzcą w 1994 roku została Irlandia, a Polska zajmie drugie miejsce.
Ostatecznie piosenka Górniak zebrała 5 "dwunastek" - w tym ostatnią, z Francji, 2 "dziesiątki" oraz 5 "ósemek". Łącznie zdobyła 166 punktów - przy 226 piosenki irlandzkiej.
Polacy niestety mieli kłopoty z obejrzeniem konkursu. W wigilię święta pracy przez kraj przewijała się fala strajków pracowników elektrowni, którzy tu i ówdzie wyłączyli prąd podczas transmisji. Sukces na Eurowizji był tematem numer jeden "Wiadomości", 2 maja pojawiły się wzmianki w gazetach. Naturalnie nie obyło się bez podejrzeń... o plagiat. Joni Nameri, izraelski wykonawca z 1987 stwierdził, że "To nie ja" jest podobne do jego utworu - autor piosenki polskiej, Stanisław Syrewicz, przekonywał, że skomponował ją w 1984 roku (!) z myślą o grupie Chicago. Piosenka nie była nigdy wykonywana, nagrano jedynie wersję demo. Okazało się, że Nameri w latach 80. był w USA i mógł mieć dostęp do taśmy. Sprawa po pewnym czasie ucichła...
Dalszej kariery Edyty Górniak nie trzeba przedstawiać - utwory takie jak "Jestem kobietą", "Dotyk", "Kolorowy wiatr" czy "To Atlanta" (hymn polskiej kadry olimpijskiej z 1996) wyniosły ją na sam szczyt polskiej sceny muzycznej. Ostatnie sukcesy pochodzą z końcówki lat 90. - "Dumka na dwa serca" czy "One & one" potwierdziły klasę polskiej piosenkarki. Później było już tylko gorzej - po płycie "Perła" i piosence "Nie proszę o więcej" przyszedł niezbyt udany album "Invisible" i wykonanie hymnu w czasie mistrzostw świata w Korei i Japonii, które stanowiły początek upadku Edyty Górniak. Odtąd było jej więcej wszędzie, tylko nie na scenie - programy rozrywkowe, talk showy, pierwsze strony gazet. "To nie tak jak myślisz, kotku" z 2008 roku była pierwszą piosenką artystki na szczytach list przebojów od... 6 lat! Jej eurowizyjni fani (przynajmniej część) pragną jej powrotu na Eurowizję. Tylko czy przypadkiem nie zapomnieliśmy, że nie można wystąpić dwa razy z tą samą piosenką?
Notka jest o sukcesie, więc i pozytywnie musi się zakończyć. O, na przykład tak: