Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC 1996. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC 1996. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lipca 2011

1996: Kasia Kowalska - Chcę znać swój grzech

Swoją karierę rozpoczęła na początku lat 90. w zespole "Evergreen" Roberta Amiriana. Później współpracowała z innymi zespołami, m. in. Piersi czy Talking Pictures. W 1993 podczas koncertu w warszawskiej Stodole zauważyła ją producentka muzyczna, Katarzyna Kanclerz. Tak zaczęła się kariera 20-letniej wówczas Kasi Kowalskiej.

We wrześniu 1994 ukazała się debiutancka płyta Kasi - "Gemini". Zdobyła ona status podwójnie platynowej za 400 tys. sprzedaży! W tym samym roku zdobyła Fryderyka za Debiut Roku. Artystka wyruszyła w trasę koncertową razem z Edytą Bartosiewicz. Wystąpiła także jako support przed Bobem Dylanem w trakcie jego koncertów w Polsce. W 1995 wystąpiła na Festiwalu w Sopocie wraz z piosenką "A to co mam". Jednak Grand Prix i Nagrodę Publiczności otrzymała za utwór "Jak rzecz", która trafiła m. in. na pierwsze miejsce Listy Przebojów Programu 3 PR.


Komisja Artystyczna TVP podjęła w 1996 roku decyzję, by to właśnie Kasia Kowalska reprezentowała Polskę na Konkursie Piosenki Eurowizji w Oslo. Zdecydowano, że wystąpi ona z utworem "Chcę znać swój grzech". Słowa do muzyki Roberta Amiriana napisała sama piosenkarka. Przed Eurowizją artystka podkreślała, że traktuje to jako kolejne wyzwanie i że "nie da się zwariować" tak jak rok wcześniej, gdy schudła siedem kilogramów w Sopocie. Zdawała sobie sprawę, że utwór odstaje gatunkowo od innych piosenek, jednak chciała zaprezentować utwór osobisty, do którego miała niezwykle emocjonalny stosunek.

Do Eurowizji zgłosiło się 30 krajów, jednak w finale mogło wystąpić maksymalnie 23. Przed konkursem zatem odbyła się runda "pre-kwalifikacyjna", w której wstępnie jedynie na podstawie nagrań audio wybierano utwory, które powinny się znaleźć w finale. Wśród nich znalazła się piosenka polska, co poczytano za dobry znak.


W koncercie 18 maja 1996 Kasia Kowalska zaśpiewała jako 20. - powodzenia, zgodnie z norweskim pomysłem na pocztówki życzył jej prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski. Niestety, polska piosenka i artystka nie zyskały uznania jurorów. Łącznie zdobyły 31 punktów - po 7 od Turcji, Grecji oraz Bośni i Hercegowiny, po 4 od Cypru i Austrii, zaś 2 od Słowacji. Ostatecznie dało to Polsce 15. miejsce (takie samo co w rundzie pre-kwalifikacyjnej).

Artystka niezbyt dobrze wspomina występ na Eurowizji. Powrót z Oslo do Warszawy mógł zakończyć się tragicznie. Samolot na dwadzieścia minut przed wylądowaniem wpadł w burzę gradową nad Bałtykiem i istniało poważne niebezpieczeństwo, że się uszkodzi i spadnie. Jak wspominała sama Kasia Kowalska odetchnęła z ulgą dopiero wtedy, gdy ekipa wylądowała w polskiej stolicy. Poza tym na piosenkarkę spadła ogromna fala krytyki za występ i niepowodzenie - jak to zazwyczaj w Polsce bywa: za wszystko. Sprawiało to ogromną przykrość piosenkarce, która z czasem zaczęła przyznawać, że festiwale to nie jest jej domena. I chociaż była zafascynowana całą organizacją i muzyczną oprawą, to stwierdzała, że nie powinna tam jechać - o występie nie wspomina nawet na swojej stronie internetowej. A eurowizyjnej piosenki już nigdy na żywo nie wykonała...

Wrzesień 1996 to kolejna płyta "Czekając na...". Album promowany był przez utwór "Coś optymistycznego" - zyskał status platynowej jeszcze przed oficjalną premierą. 


W 1997 roku wystąpiła w filmie "Nocne graffiti" w roli narkomanki. W tym samym roku na świat przyszła jej córeczka, Aleksandra. W czerwcu 1998 ukazała się płyta "Pełna obaw", którą promował m. in. singiel "Co może przynieść nowy dzień", za który Kasia Kowalska zdobyła Fryderyka. 


Rok 2000 to wyjazd Kasi Kowalskiej do USA oraz rok wydania kolejnej płyty, zatytułowanej "5". Z niej pochodzą takie utwory jak "Nobody", "Być tak blisko", "Będę jak" oraz "Starczy słów". Z tą ostatnią piosenkarka wystąpiła w 2001 roku w Opolu w koncercie premier. Tam otrzymała Superjedynkę za Płytę Rock. Pod koniec roku otrzymała nagrodę MTV Europe Music Awards w kategorii Najlepszy polski artysta.


W 2002 wydała już szóstą płytę - "Antidotum", który promował tytułowy singiel oraz "Pieprz i sól".  I ten krążek zyskał status platynowej płyty, okazując się ogromnym sukcesem artystki. W 2004 roku Kasia Kowalska wyjechała do Tokio, gdzie nagrała płytę "Samotna w wielkim mieście", na której znalazł się m. in. utwór "Prowadź mnie". Dwa lata później nagrała piosenkę "Dlaczego nie!" będącą utworem promocyjnym filmu o tym samym tytule. 


Ósma płyta to "Antepenultimate" wydana w 2008 roku. Można usłyszeć na niej m. in. "A ty czego chcesz?", "Maskarada" oraz "Spowiedź". Tytuł albumu oznacza "poprzedzanie przedostatniego". Również w tym roku na świat przyszedł synek Kowalskiej, Ignacy. W 2010 roku Kasia Kowalska wzięła udział w niezwykłym koncercie w radiowej Trójce. Podjęła się ona opracowania piosenek Grzegorza Ciechowskiego i Republiki, co ma być osobistym hołdem dla "Obywatela GC", który był bardzo ceniony przez Kasię Kowalską i producentem jej debiutanckiej płyty. Koncert został wydany na płycie "Kowalska - Ciechowski - Moja Krew". W 2011 otrzymała w opolu SuperJedynkę w kategorii SuperArtysta.


Dla Kasi Kowalskiej występ na Eurowizji był jedynie małym epizodem w jej karierze, o którym niewielu pamięta - sama artystka też najchętniej by o tym zapomniała. Niewątpliwie jednak w 1996 był potwierdzeniem, że piosenkarka należała do grona najlepszych w naszym kraju. Opinię tę w przyszłości jedynie potwierdzała. Nie było jej także w żadnym z niemuzycznych show - to też należy zauważyć i docenić. I czekać na kolejną autorską porcję muzyki.

wtorek, 14 września 2010

Bobbysocks! - La det swinge

W Konkursie Eurowizji nie raz startowali artyści, którzy wystąpili w nim już wcześniej. Tak również było z dwiema Norweżkami - Hanne Krogh i Elizabeth Andreassen.

Ta pierwsza wystąpiła na Eurowizji w roku 1971. Wtedy zaśpiewała utwór "Lykken er" ("Szczęście jest...") i zajęła 17., przedostatnie miejsce.


Ta druga, urodzona w szwedzkim Goeteborgu, po raz pierwszy na Eurowizji pojawiła się w 1982 roku, reprezentując Szwecję. Jako część duetu Chips wystąpiła z piosenką "Dag efter dag" ("Dzień po dniu"), za który zajęła 8. miejsce. Na filmie ubrana jest na niebiesko.


Panie postanowiły w pewnym momencie śpiewać razem jako Bobbysocks! Miało to miejsce w roku 1984, kiedy to nagrały swoją pierwszą wspólną piosenkę "I don't wanna break my heart". Rok później zdecydowały się na występ na Eurowizji. W 1985 roku zespół Bobbysocks był reprezentantem Norwegii w konkursie z utworem "La det swinge". W nim zdobyły 123 punkty, z czego aż 8 dwunastek i zdecydowanie zajęły pierwsze miejsce. Pokonały m. in. Kikki Danielsson ze Szwecji, która razem z Andreassen startowała 3 lata wcześniej.


Utwór, jak łatwo można się domyślić, zajmował wysokie miejsca na wielu listach przebojów - prócz Norwegii także w Belgii czy Szwecji. W tym samym roku duet dostał Nagrodę Peer Gynt, przyznawaną przez parlament. Sam zespół długo nie istniał - rozpadł się już w roku 1988, wydawszy ostatni singiel "Don't leave me here without you" rok wcześniej. To jednak nie przeszkodziło obu piosenkarkom kontynuować swoją przygodę z Eurowizją.

Najpierw na eurowizyjną scenę wróciła Hanne Krogh - już w 1991 roku. Jako część zespołu Just 4 Fun zajęła miejsce 17. (tym razem na 22 występujące kraje) z utworem "Mrs. Thompson". Nieco lepiej wiodło się Elizabeth Andreassen. Ta na Eurowizję powróciła w roku 1994, wraz z Janem Wernerem Danielsenem śpiewając piosenkę "Duett" i zajmując dla Norwegii miejsce szóste.



Po raz czwarty - i ostatni jak dotąd - można było oglądać Andreassen w roku 1996 jako reprezentantkę organizującej wtedy Eurowizję Norwegii. Wtedy to wystąpiła z utworem "I evighet" ("Na wieczność"), dzięki któremu zajęła bardzo wysokie, drugie miejsce. 



Jeśli chodzi o zespół Bobbysocks! to okolicznościowo zszedł się on dwukrotnie - najpierw z okazji koncertu Congratulations obie panie pojawiły się gościnnie razem na scenie. W 2010 roku nagrały także wspólną piosenkę z Alexandrem Rybakiem, "Thank You". W maju tego samego roku wydały album Let It Swing - Best of Bobbysocks!, będący kompilacją ich dotychczasowych utworów. 

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Szwecja: faangad av en stormvind



Dziś kolejny niezwykle ważny kraj dla konkursu Eurowizji - Szwecja. Wbrew pozorom początki tego kraju nie były zbyt udane. Wszystko zaczęło się w 1958 roku, kiedy to Szwecja zadebiutowała z piosenką "Lilla stjarna" ("Mała gwiazda"), wykonywaną przez Alice Babs. 10 punktów dało jej czwarte miejsce.


Następne edycje to coraz większe niepowodzenia. W 1963 Kraj Trzech Koron zajął ostatnie miejsce w konkursie, nie zdobywając nawet jednego punktu. Z tego powodu Szwecja zdecydowała się na roczną przerwę w uczestnictwie. Jednakże już w 1966 roku osiągnęła pierwszy sukces. Para Lill Lindfors i Svante Thuresson utworem "Nygammal vals" ("Nowy-stary walc") wyśpiewała sobie drugie miejsce w konkursie. Na kolejny dobry wynik musieli jeszcze poczekać...


... do 1974 roku i konkursu w Brighton. Tego występu nie trzeba pewnie zbyt długo opisywać. Po prostu: ABBA, "Waterloo", 24 punkty i 1. miejsce. Dodam jedynie, że piosenka ta została uznana za najlepszą w historii Eurowizji w konkursie "Congratulations" z 2005 roku. Czy słusznie - możecie ocenić sami.


Wbrew pozorom sukces zespołu nie przekuł się na kolejne wysokie miejsca Szwecji. Przez niemalże dekadę najwyższym miejscem było 8.! Dopiero w 1983 na eurowizyjnej scenie wystąpiła Carola Haggkvist, prawdziwa królowa szwedzkiej Eurowizji. Jej "Framling" ("Nieznajomy") zajęło trzecie miejsce, a przed 16-letnią wówczas Carolą było jeszcze wiele do osiągnięcia.


Rok później (1984) Szwecję reprezentował zespół Herreys, złożony z trójki braci. Piosenka o złotych butach, "Diggi-Loo Diggi-Ley" (tytuł nieprzetłumaczalny) wygrała konkurs, równo dziesięć lat po sukcesie "Waterloo". Bracia Herreyowie rok później wygrali Festiwal w... Sopocie.


Szwecja kontynuowała swoją passę także w konkursie organizowanym u siebie w 1985 roku. Co prawda nie wygrała - Kikki Danielsson ze swoim "Bra vibrationer" ("Dobre wibracje") zajęła "jedynie" trzecie miejsce, ale piosenka stała się jedną ze słynniejszych szwedzkich piosenek z Eurowizji.


I znów przyszły lata suche. Z pomocą przyszła... Carola. Tym razem wystąpiła z utworem "Faangad av en stormvind" ("Przechwycona przez wicher"). Zdobyła 146 punktów - tyle samo, co występująca zaraz po niej reprezentująca Francję Amina. O zwycięstwie zdecydowałaby liczba przyznanych dwunastek, gdyby nie to, że... obie piosenki zdobyły ich tyle samo (4). Wobec tego zdecydowała ilość dziesiątek, a tych więcej miała Carola (5 do 2), dzięki czemu Szwecja mogła cieszyć się z 3. zwycięstwa na Eurowizji. Warto zauważyć, że artystka była swego rodzaju prekursorką - bowiem właściwie aż do końcówki lat 90. na Eurowizji nie pojawiały się piosenki, gdzie o układzie choreograficznym stanowiliby profesjonalni tancerze.


Kolejne dobre miejsce Szwecja zajęła w roku 1995. Kraj ten reprezentował wtedy Jan Johanson, który za piosenkę "Se pa mig" ("Spójrz na mnie") zdobył równo 100 punktów i trzecie miejsce.


W roku 1996 również 100 punktów zdobył szwedzka grupa One More Time reprezentująca kraj z utworem "Den vilda" ("Dziki"). I tak jak w roku poprzednim wystarczyło to do zajęcia trzeciego miejsca.


Trzy lata później (1999) przyszedł czas na kolejny ogromny sukces Szwedów - i jak dotąd ostatni. Tym razem osiągnęła go Charlotte Perelli. "Take me to your heaven" w konkursie zajęło pierwsze miejsce i - w mojej opinii - stało się "wzorem" dla kolejnych szwedzkich wykonawców poprzez nawiązanie w niektórych swych rytmach do tych ABBA-owych. Odtąd bowiem niemalże wszystkie szwedzkie piosenki brzmiały jakoś tak podobnie...


... co zapewne w dużym stopniu dawało im dość wysokie miejsca w kolejnych konkursach. W ostatniej dekadzie Eurowizji Szwecja 4-krotnie zajmowała 5. miejsce (w tym między innymi Carola w roku 2006 z piosenką "Invisible"). W 2008 roku ponownie w konkursie wystąpiła Charlotte Perelli ze swoim "Hero", które prześlizgnęło się do finału głosami jurorów i zapewne szwedzką renomą. Nie udało się to w tym roku - Anna Bergendahl, jedna z faworytek na czołowe miejsca w tym roku z piosenką "This is my life" zajęła 11. miejsce w swym półfinale i do finału nie awansowała, co Szwecji zdarzyło się po raz pierwszy w historii.


Jak wspomniałem na początku, Szwecja to jeden z najważniejszych krajów dla Eurowizji. Gdyby "Wielką Czwórkę" wyłaniano na podstawie sukcesów, a nie pieniędzy - pewnie by się w niej znalazła. Choć od 2006 roku najwyższym miejscem jakie udało się zająć temu krajowi było 18., to co roku na propozycję szwedzką czekają niemal wszyscy fani Eurowizji. Dzieje się tak za sprawą szwedzkich preselekcji - Melodifestivalen, które wyłania reprezentantów od 1959 roku. Oprawą - 4 półfinały, koncert "drugiej szansy" oraz finał - może się równać chyba tylko z samym konkursem Eurowizji. I mimo że na Szwecji ciąży jeszcze jeden mankament (wzajemne wspieranie się krajów skandynawskich, choć tak naprawdę Szwecja najwięcej punktów wymienia z Holandią, Norwegią, Danią i Wielką Brytanią), to kraj ten traktowany jest "po królewsku" wraz ze swoimi Trzema Koronami: zespołem ABBA, Carolą i Melodifestivalen.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Estonia: randajad


Z gorącej Turcji przenieśmy się do chłodnej Estonii. Kraj ten jest jednym z młodszych uczestników Konkursu Eurowizji. Po raz pierwszy wystartował w roku 1994 (tym samym co Polska), lecz swój połowiczny debiut zaliczył rok wcześniej. Wtedy to propozycja estońska nie zakwalifikowała się do Konkursu, odpadając we "wschodnioeuropejskich" preselekcjach. W Dublinie jednak zaliczyła swój debiut, a pierwszą reprezentantką Estonii w Eurowizji została Silvi Vrait. Artystka za piosenkę "Nagu merelaine" ("Jak fala morska") zdobyła jedynie 2 punkty i zajęła 24., przedostatnie miejsce w edycji z 1994 roku.


Po rocznej pauzie estońscy reprezentanci powrócili na eurowizyjną scenę w 1996. Maarja-Liis Ilus oraz Ivo Linna osiągnęli pierwszy sukces dla swojego kraju, zajmując 5. miejsce. Ich "Kaelekee haal" było pierwszą piosenką z "bloku wschodniego" w historii, która znalazła się w najlepszej piątce konkursu.


Kolejne lata przyniosły umiarkowane powodzenie Estonii, która oscylowała w granicach pierwszej dziesiątki. Przełom nastąpił w 2000 roku, kiedy Ines z propozycją "Once in a lifetime" osiągnęła 4. miejsce. 17-letnia wówczas piosenkarka pozwoliła swojej ojczyźnie myśleć o jeszcze większym sukcesie...


... który nadszedł rok później. W konkursie odbywającym się w Kopenhadze Estonię reprezentowali Tanel Padar, Dave Benton oraz 2XL. Wystąpili z dość niekonwencjonalną jak na Eurowizję propozycją "Everybody". W ostatecznym rozrachunku pokonali gospodarzy, zdobywając 198 punktów. Jednakże "Everybody" jest szczególne także pod innymi względami. Po pierwsze, Estonia została pierwszym krajem z dawnego Związku Radzieckiego, który wygrał Eurowizję. Po drugie - Dave Benton został najstarszym zwycięzcą Eurowizji (w 2001 roku miał 50 lat) oraz jedynym jak dotychczas... czarnoskórym zdobywcą Grand Prix, w dodatku pochodzącym z Karaibów.


Estonia zajęła bardzo wysokie miejsce także u siebie w 2002 roku. Co ciekawe, reprezentantką gospodarzy była... Szwedka. Sahlene została zaproszona do estońskich preselekcji, gdy z udziału w nich zrezygnowała Ines. Z piosenką "Runaway" uplasowała się na 3. miejscu, a później zyskała popularność na skandynawskich (i m. in. bałkańskich) listach przebojów.


Dalsze lata nie były zbytnio udane dla Estonii. Po wprowadzeniu półfinałowych zmagań, rok po roku kraj ten odpadał z rywalizacji szybciej niż ta na dobre się zaczęła. Niemoc przerwała jedna z najlepszych moim zdaniem piosenek ostatnich lat na Eurowizji. W 2009 roku grupa Urban Symphony z utworem "Randajad" ("Podróżnicy") zdobyła serca miłośników tego konkursu i w moskiewskim konkursie zajęła szóste miejsce. Było to zdecydowanie najlepsze miejsce estońskich reprezentantów od 2002 roku, zaś sama piosenka "Randajad" zdobyła pierwsze miejsca list przebojów w Wielkiej Brytanii, Belgii czy Szwajcarii, chociaż jest całkowicie w języku estońskim.


Rok 2010 to niestety kolejne niepowodzenie Estonii, choć - tu znów wtrącę swój subiektywny głos - całkowicie niezasłużone. Malcolm Lincoln ze swoim "Siren" zdecydowanie nie powinien odpaść już w półfinale, jednak tak się stało, głównie za sprawą głosów telewidzów. Szkoda, bo jest to niesamowicie wciągający utwór godny zauważenia i powinien zająć miejsce wyższe niż 14. miejsce w półfinale (tuż za polskim reprezentantem, Marcinem Mrozińskim).


Estonia pomimo niedługiego stażu w Eurowizji, ma na swoim koncie sporo sukcesów. W trakcie swych 16 występów najwięcej punktów otrzymała m. in. od Szwecji, Finlandii oraz Polski, zdecydowanie najwięcej przyznając Rosji oraz Szwecji. W najbliższych latach czekam na podtrzymanie poziomu Randajad czy Siren, bo być może to właśnie z Estonii, leżącej w samym centrum "skandynawsko-wschodnioeurowizyjnych układów", nadejdzie poprawa jakości piosenek z tego rejonu...

czwartek, 1 lipca 2010

Irlandia: douze pointe



Nie myślcie sobie, że jedynie rok po roku będę wspólnie z Wami zaznajamiał się z historią Eurowizji. Byłoby to stanowczo zbyt monotonne. Jednym z urozmaiceń będzie prezentacja historii występów poszczególnych krajów. Na początek - najbardziej utytułowane państwo, 7-krotny zwycięzca Konkursu Eurowizji - Irlandia.

Pierwszy raz kraj zielonej wyspy wystartował w 1965 z piosenką "Walking the streets in the rain", wykonywaną przez Butcha Moore'a. W Neapolu, irlandzki piosenkarz wywalczył 6. miejsce na 18 zaprezentowanych utworów.



Od tego czasu Irlandia zajmowała bardzo wysokie miejsca, aż w amsterdamskiej edycji w 1970 wygrała po raz pierwszy. Dokonała tego Dana z piosenką "All kinds of everything".



Następna dekada to dla Irlandii lata suche. Dopiero w 1980 roku, dzięki pochodzącemu z Australii Johny'emu Loganowi, udało się znów sięgnąć po Grand Prix konkursu. Jego "What's another year?" zgromadziło 143 punkty i ponownie przeniosło konkurs do Dublina. W wyniku kłopotów finansowych, Irlandia musiała zrezygnować z udziału w Eurowizji w 1983, jednak od razu do konkursu powróciła.



O Johnym Loganie Europa usłyszała jeszcze raz - w 1987 roku. Artysta z nowym utworem - "Hold me now" pokonał drugie w kolejności Niemcy (co ciekawe 7 lat wcześniej to również ten kraj zajął drugie miejsce) i jako jedyny wykonawca wygrał Eurowizję po raz drugi. Sama piosenka zyskała niesamowite uznanie wśród fanów konkursu i w trakcie obchodów 50-lecia Eurowizji zajęła 3. miejsce w konkursie na najlepsze eurowizyjne utwory. Całkiem zasłużenie, należy przyznać.



W kolejnych latach nie wiodło się Irlandczykom już tak dobrze. Aż do roku 1992 i konkursu w  Malmoe. Wtedy to Zieloną Wyspę reprezentowała Linda Martin. Artystka była bliska zwycięstwa już w 1984, jednakże wtedy zabrakło jej 8 punktów do szwedzkiego utworu i musiała zadowolić się drugim miejscem. Jak jednak mówią - co się odwlecze, to nie uciecze. Osiem lat po porażce, udało jej się wygrać - w dodatku na szwedzkiej ziemi i to z piosenką autorstwa... Johny'ego Logana. Dzięki zwycięskiemu utworowi "Why me?", Irlandia znów mogła zorganizować konkurs Eurowizji, rozpoczynając tym samym najlepszą passę jednego kraju w historii.




W 1993 roku konkurs zagościł w Millstreet. Gospodarzy reprezentowała Niamh Kavanagh, która piosenką "In your eyes" wywalczyła... pierwsze miejsce. Sytuacja, gdy zwycięża gospodarz konkursu, zdarzyła się po raz trzeci - poprzednio dwukrotnie z rzędu w latach 70. zwyciężał Luksemburg oraz Izrael. Irlandka zdobyła również najwyższą od początku trwania konkursu liczbę 187 punktów. Ponadto, Irlandia po raz drugi z rzędu wygrała walkę o zwycięstwo z Wielką Brytanią, która czekała na pierwszą od 1981 roku wygraną. Kolejny konkurs zatem znów odbyć się miał w Irlandii, tym razem w Dublinie.




1994 rok, jak być może niektórzy z Was pamiętają, to rok, gdy po raz pierwszy w Eurowizji wystąpiła Polska. Edyta Górniak wywalczyła wtedy drugie miejsce, a przegrała z... Irlandią! Otóż kraj ten wygrał Eurowizję po raz trzeci z rzędu, co nie udało się nikomu w ponad 50-letniej historii tego konkursu. A dokonali tego Paul Harrington i Charlie McGettigan z piosenką "Rock'n'roll kids", za którą otrzymali aż 226 punktów (Górniak zdobyła o 60 mniej). Choć nieskromnie powiem, że piosenka polska jest dużo lepsza, o tyle z ulgą należy przyjąć informację, że nie wygrała, o co "proszono" Edytę Górniak przed konkursem. Ale to już zupełnie inna historia...




Ponieważ regulamin na to przyzwalał, Eurowizja w 1995 znów mogła się odbyć w Dublinie. Tym razem jednak Irlandczycy zajęli odległe 14. miejsce, z czego jak sądzę raczej byli zadowoleni. Jednakże już rok później - w norweskim Oslo znów za najlepszą uznano propozycję irlandzką. Jeśli ktoś nie powiązał faktów - Irlandia wygrała czwarty raz w ciągu pięciu kolejnych lat, co wydaje się wyczynem nie do pobicia. Sukces Eimear Quinn i piosenki "The voice" był ostatnim tak dobrym wynikiem Irlandii w ostatnich latach, prócz jeszcze drugiego miejsca w 1997. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby wygrali po raz piąty w ciągu 6 lat? Na szczęście - głównie dla nich samych - nie wygrali.




Od tamtego czasu Irlandia systematycznie zdobywa coraz gorsze miejsca. W 2002 nie wystąpiła w konkursie ze względu na fatalną pozycję rok wcześniej. Od 2006 nie udaje jej się znaleźć w pierwszej dziesiątce konkursu, a od wprowadzenia półfinałów w 2004 roku, częściej znajduje się poza finałem niż w nim. Szczytem upadku irlandzkiej piosenki był rok 2008, kiedy reprezentantem tego kraju był... indyk. Co prawda tylko "oficjalnie", niemniej "Dustin the turkey" ze swoim "Irelande, douze pointe" "osiągnął" 15. miejsce w jednym z półfinałów, co plasuje Irlandię w czwartej dziesiątce pośród wszystkich uczestników...




Na szczęście Irlandia powoli powraca do tego, co dawało jej największe sukcesy, czyli mówiąc najprościej dobre piosenki i świetni wykonawcy. W 2010 kraj reprezentowała... Niamh Kavanagh, zwyciężczyni z 1993 roku. Niestety, jej naprawdę ciekawy utwór "It's for you" zajął w finale miejsce trzecie od końca, jednak należy przyznać, że Irlandia zmierza w dobrym kierunku.




Niewątpliwie Irlandia to jeden z tych krajów, które eurowizyjnych sukcesów mają najwięcej: 12 razy stanęła na podium, z czego 7 na najwyższym jego stopniu. W sumie w Eurowizji wzięła udział 44-krotnie, najwięcej punktów w tym czasie zdobywając od Wielkiej Brytanii, Szwecji oraz Szwajcarii, samej natomiast najhojniej obdarowując Wielką Brytanię i Francję.


Po ostatniej Eurowizji pojawiły się głosy, że telewizja irlandzka może rozważać odpuszczenie sobie konkursu na jakiś czas. Mam nadzieję, że były to jedynie pogłoski, bo zwyczajnie szkoda by było stracić kolejny - po Włochach i Luksemburgu - tak znaczący dla Eurowizji kraj.