Rok po niewątpliwym sukcesie Edyty Górniak na konkursie Eurowizji (drugie miejsce) apetyty w roku 1995 były ogromne. Również jej następczyni musiała być godna tego zaszczytu...
Ale zanim o Eurowizji, przenieśmy się o rok wcześniej do telewizyjnej "Szansy na sukces", kiedy to skromna, choć wygadana dziewczyna w kapeluszu rozpoczęła swoją ogromną karierę piosenką "Boskie buenos". Choć te obrazki znają chyba wszyscy. Niedługo później Justyna Steczkowska wystąpiła w Sali Kongresowej, gdzie wygrała pierwszą edycję programu, który odkrywał talenty na długo przed amerykańskim Idolem... W dodatku zwyciężyła w koncercie debiutów na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.
Steczkowska z miejsca stała się ogromną gwiazdą w Polsce, a tylko takie miały bilet wstępu na Konkurs Eurowizji. I też ona reprezentowała nasz kraj w 1995 roku w Dublinie...
Utwór "Sama", autorstwa Wojciecha Waglewskiego i Mateusza Pospieszalskiego otwierał konkurs 13 maja. Nie zdobył on jednak zbyt wielu punktów - łącznie 15 (w tym np. 6 od Islandii). Ostatecznie Justyna (bo tak wystąpiła w konkursie) zajęła 18. miejsce w stawce 23 państw.
To jednak był dopiero początek. W drugiej połowie roku 1995 Steczkowska wygrała Festiwal Krajów Nadbałtyckich Karlshamn z utworem "Moja intymność". Później rozpoczęła współpracę z Grzegorzem Ciechowskim, dzięki czemu stała się prawdziwą polską gwiazdą lat 90. W 1996 roku wydała jedną z najsłynniejszych piosenek - "Dziewczyna szamana". Płyta o tym samym tytule zyskała status platynowej (100 tys. sprzedaży).
W tym samym roku pojawił się utwór "Oko za oko", który otrzymał tytuł najlepszego utworu roku, za co artystka otrzymała Fryderyka. Zresztą, nagród nazdobywała co nie miara - nie wystarczyłoby miejsca, żeby wszystkie wyliczyć...
2002 rok to jeden z wielu jej albumów - "Alkimja", czyli żydowska "Alchemia". Niespotykany w Polsce eksperyment zdobył uznanie, a Steczkowska nagrody muzyczne. Później nadszedł troszkę gorszy czas dla piosenkarki, która rozpoczęła nieco dziwne romanse z niekoniecznie muzycznymi przedsięwzięciami. Piosenka kampanijna, programy rozrywkowe i taneczne, które przyniosły jej zdecydowanie więcej szkody niż pożytku. Na szczęście nie porzuciła tworzenia muzyki. W 2007 wyszła jej kolejna płyta - "Daj mi chwilę", z której pochodzi utwór, który po wielu latach pozwolił Steczkowskiej wrócić na szczyty list przebojów, "To tylko złudzenie".
W międzyczasie pojawiły się dwa kolejne krążki - "Puchowe kołysanki" oraz "To mój czas". Ta pierwsza zdobyła status złotej płyty (warto zauważyć, że sprzedała się w 15 tys. egzemplarzy - inna "złota" płyta, "Naga" z 1997 roku w 50 tys...). Warto myśleć o Justynie Steczkowskiej jak o jednej z najlepszych polskich artystek. Choć patrząc na jej najnowsze "osiągnięcia", aż ciśnie się na usta pytanie - za jaką karę?